sobota, 26 sierpnia 2017

Ludzkie demony


Autor: Tomasz Sekielski
Tytuł: Zapach Suszy
Cykl: Susza (tom I)
Wydawca: Od deski do deski
Rok wydania: 2016
ISBN: 978-83-651-5709-6
Stron: 288
 
  Tomasz Sekielski (rocznik 1974) wielokrotnie nagradzany dziennikarz telewizyjny i radiowy, a także autor trylogii Sejf, wydanej w latach 2012-2014 przez Dom Wydawniczy Rebis. Po dwóch latach wraca z nową pozycją i z nowym cyklem zatytułowanym "Susza", której pierwszym tomem jest "Zapach suszy".
 
  Chciałoby się rzec, że było cicho i spokojnie, ale jednak było sucho i gorąco, gdy nieopodal warszawskich Łazienek dochodzi do tragicznego w skutkach wybuchu. Ginie wiele osób, jeszcze więcej zostaje rannych, rozpoczyna się chaos (jakbyśmy trafili do kręgów piekła). Nad wszystkim próbuje zapanować minister sprawiedliwości Witold Rudzki. Pomaga mu w tym prokurator Agnieszka Ossowska. Jednak akcja właściwa bardzo niewiele posuwa się naprzód, natomiast dużo, dużo więcej dzieje się w retrospekcji, w której wspomniana pani prokurator prowadzi śledztwo w sprawie samobójstwa proboszcza małej wiejskiej parafii.
 
  Właśnie w retrospekcji poznajemy dokładniej Rudzkiego i Ossowską, poznajemy ich dawne problemy oraz bieżące sprawy, w jakich biorą udział oraz w co był zamieszany nieżyjący proboszcz. Nic nie jest takie, jakie wydaje się być na pierwszy rzut oka, a każda nowa strona zaskakuje czytelnika czymś, czego się nie spodziewał, a czym dokładnie to jest najlepiej przekonać się samemu.
 
  Powieść "Zapach suszy" porusza tematy drastyczne, ale takie, o których warto mówić, a nie zamiatać pod dywan i udawać, że ich nie ma. Wśród najważniejszych to pedofilia, handel ludźmi czy wszechobecna korupcja.
 
  Miałem także przyjemność słuchać audiobooka książki w interpretacji własnej autora. Jest on równie dobry jak książka. I najważniejsza informacja: 25.10.2017 światło dzienne ujrzy druga część cyklu Susza, na którą wiele osób już czeka.
 
  Polecam.
 
  Ocena: 8/10

poniedziałek, 13 lutego 2017

Tajemnicza posiadłość, tajemniczy mężczyzna


Autor: Jacek Ostrowski
Tytuł: Posiadłość w Portovenere
Tytuł oryginału: -
Wydawca: Prozami
Rok wydania: 2012
Tłumaczenie: -
ISBN: 978-83-932-8419-1
Stron: 239
 
  Portovenere to mała miejscowość gminna we Włoszech, w rejonie Liguria, w prowincji La Spezia, licząca około 4 tys. mieszkańców. Właśnie w tej mieścinie akcję swojej powieści umieścił pan Jacek Ostrowski. Powieść wchodzi w skład serii Mroczne Tajemnice.
 
  W Portovenere swoją tytułową posiadłość ma John Lorusso, do którego przyjechała siostrzenica Carla. Carla to młoda skrzypaczka, która straciła matkę i dla której wuj John to ostatni krewny. Po przyjeździe Carli do miasteczka nasi bohaterowie są wobec siebie nieufni, jednak w miarę upływu czasu pokonują pierwsze lody, jak to w rodzinie.
 
  Jednak w powieści oprócz Carli i Johna pojawiają się inne osoby, a prym wśród nich wiedzie tajemniczy mężczyzna imieniem Pedro. John Lorusso próbuje ochronić Carlę przed mężczyzną, jednak jak wiadomo zakazany owoc smakuje najbardziej.
 
  Z biegiem czasu Carla zauważa, że wuj skrywa jakieś tajemnice, które nie dają mu spokoju i odbijają się na jego zdrowiu ale także na psychice. Po pewnym czasie Carla doznaje dziwnych wizji szczególnie w platanowej alei prowadzącej do posiadłości. Dziewczyna stara się rozwiązać zagadkę wuja oraz to jaki związek z tym wszystkim ma Pedro.
 
  Jeśli chcecie wiedzieć jakie Mroczne Tajemnice skrywa "Posiadłość w Portovenere",  John Lorusso oraz Pedro Gonzales to zapraszam do lektury tejże książki. Książka jest niezwykle klimatyczna i mroczna, co można zobaczyć już po okładce, która dokładnie pokazuje jej wnętrze. Polecam Wam "Posiadłość w Portovenere".
 
  Ocena: 7/10
 

niedziela, 12 lutego 2017

Klimat międzywojennej Warszawy






Autor: Remigiusz Mróz
Tytuł: Świt, który nie nadejdzie
Tytuł oryginału: -
Wydawca: Czwarta Strona
Rok wydania: 2016
Tłumaczenie: -
ISBN: 978-83-797-6536-2
Stron: 528
 
  Remigiusz Mróz jest bardzo produktywnym pisarzem. Kilka miesięcy temu a dokładniej 9 listopada 2016 wyszła jego 16 książka, nosząca tytuł "Świt, który nie nadejdzie".
 
  Jest to książka inna niż te, które czytałem do tej pory a to dlatego, że została umieszczona w realiach międzywojennej Warszawy, gdzie główny prym wiodą organizacje przestępcze, wśród których znajdują się także Bannicy.
 
  Właśnie w tym momencie poznajemy Ernesta Wilmańskiego, który próbuje uciec od własnej przeszłości i zacząć nowe życie w nowym mieście. Niestety jak to u Mroza bohater musi mieć od początku pod górkę, dlatego już w pierwszych godzinach pobytu w stolicy naraża się wspomnianym wcześniej Bannikom, którzy chcą go odnaleźć i przykładnie ukarać.
 
  Jednak były pięściarz należy do twardych ludzi i decyduje się na konfrontację z szefem Banników. Oczywiście nie mogę Wam zdradzić jak zakończy się owa konfrontacja, gdyż zepsułbym Wam lekturę tej niezwykłej książki.
 
  Książkę czyta się szybko, jak zwykle u Remigiusza Mroza nie sposób się oderwać, dopóki się nie zakończy przygód Wilmańskiego. Swoim zwyczajem autor zakończył powieść w takim miejscu, że czytelnik czuję się tak jakby w książce brakowało jednego rozdziału. Człowiek na końcu jest oburzony, że historia się tak kończy, ale Mróz już nas do tego zdążył przyzwyczaić.
 
  Na uwagę zasługuje także fakt stworzenia klimatu książki. Jest on wyczuwalny na każdym kroku, ciągle czuć te mroczne zakątki przedwojennej Warszawy i to jest jej kolejny plus powieści.
 
  Chciałbym Wam polecić ową książkę bo warto poznać historię Wilmańskiego, a dodatkowo jest to pojedyncza powieść a nie jak w przypadku Forsta czy Chyłki cała seria.
 
  Ocena: 7/10
 
  Egzemplarz przeczytany dzięki uprzejmości Wydawnictwa Czwarta Strona
 

sobota, 11 lutego 2017

Dogłębne studium






Autor: Magdalena Omilianowicz
Tytuł: Bestia. Studium zła
Tytuł oryginału: -
Wydawca: Od deski do deski
Rok wydania: 2016
Tłumaczenie: -
ISBN: 978-83-651-5777-5
Stron: 280

  W maju ubiegłego roku nakładem wydawnictwa Od deski do deski, w serii na F/aktach, światło dzienne ujrzała książka pod tytułem "Bestia. Studium zła". Ja o niej usłyszałem dopiero pod koniec września, podczas Targów Książki odbywających się w Katowicach, poprzez spotkanie z panią Magdaleną Omilianowicz, która o tej książce opowiadała podczas jednego z targowych spotkań.

  Po owym spotkaniu przyszedł czas na podpisywanie książek i rozmowy. Przed ową rozmową zakupiliśmy z żoną książkę na stoisku wydawnictwa Od deski do deski. W trakcie spotkania rozmawialiśmy o książce oraz jej bohaterze, którym jest Leszek Pękalski, znany jako Wampir z Bytowa.

  Książka "Bestia. Studium zła" w sposób zbeletryzowany pokazuje losy Pękalskiego, jego kolejne czyny, które nie zostały mu udowodnione. Sam na rozprawie wycofał się ze wszystkich zeznań i wówczas został skazany na 25 lat pozbawienia wolności za jedno zabójstwo oraz został mu odwieszony wyrok zawieszenia dwóch lat za gwałt. Jego pobyt w więzieniu kończy się w grudniu 2019 roku i pozostaje pytanie co wtedy. Książka ta próbuje także odpowiedzieć na to pytanie, ale nie tylko to.

  Według mnie jest to bardzo ważna książka, którą należy znać, ponieważ nie tylko opowiada o Pękalskim, ale także o wszelkich innych ludziach z zaburzeniami psychicznymi. Dzięki temu może każdy z nas będzie wiedział jak się zachować w sytuacji zagrożenia. W związku z powyższym powiem raz jeszcze, że książkę warto poznać.

  Już niedługo na blogu pojawi się konkurs, w którym można ją będzie wygrać i samemu poznać jej niesamowitą treść.

  Ocena: 10/10


PS W tym miesiącu książka otrzymała Złotego Kościeja w kategorii "Kryminał roku 2016".

niedziela, 20 listopada 2016

Mróz po raz pierwszy


Autor: Remigiusz Mróz
Tytuł: Wieża milczenia
Tytuł oryginału: -
Wydawca: Damidos
Rok wydania: 2013
Tłumaczenie: -
ISBN: 978-83-785-5027-3
Stron: 368

 "Słowo się rzekło, kobyła u płotu". Obiecałem, że jak na Fanpage'u będzie 600 polubień ukaże się nowa recenzja. Wasz wybór padł na "Wieżę milczenia" Remigiusza Mroza, jednego z najbardziej płodnych pisarzy ostatnich lat. Obecnie znajduje się w topie polskich pisarzy i to całkiem zasłużenie. Jednym słowem świeci triumfy wraz z Forstem oraz Chyłką.

  Jednak zanim powstały wyżej wymienione serie, w 2013 Remigiusz Mróz na polskim rynku pokazał się z kryminałem w amerykańskim stylu i dziejącym się w Stanach Zjednoczonych, w Lansing w stanie Michigan. Tam właśnie ginie młoda dziewczyna. Niestety na miejscu zbrodni był tylko morderca i jego ofiara (nikt nic nie widział, nikt nic nie słyszał). Prowadząca śledztwo detektyw Evelyn Thomsen nie ma czego się uchwycić. Wówczas do śledztwa włącza się drugi główny bohater Scott Winston, chłopak zamordowanej.

  Osobno krok po kroku prowadzą śledztwa, który mimo usilnych prób nie dają żadnych odpowiedzi, a co gorsza pojawiają się kolejne ofiary tajemniczego mordercy. Dopiero połączenie sił daje jakiś efekt. Jednak nie zdradzę Wam na co wpadli Evelyn i Scott.

  Jak na debiut jest on bardzo udany. Z rozmowy z autorem dowiedziałem się, że on nigdy nie był w tych miejscach, w których dzieje się akcja, jednak dołożył wszelkich starań, aby jego książka była bardzo rzeczywista, za to punkt dla niego.

  Książkę "Wieża milczenia" (podobnie jak wszystkie inne) czyta się niebywale dobrze. Akcja książki niesamowicie wciąga i nie pozwala odłożyć jej na półkę, zanim się jej nie skończy. Ja ze swej strony gorąco polecam, a jako ciekawostkę podam, że już w grudniu wznowienie powieści.

  Osobiście mam nadzieję, że Scott i Evelyn jeszcze powrócą na kartki powieści Remigiusza Mroza.

  Ocena: 9/10

niedziela, 21 lutego 2016

Forst znowu w formie


Autor: Remigiusz Mróz
Tytuł: Przewieszenie
Tytuł oryginału: -
Wydawca: Filia
Rok wydania: 2016
Tłumaczenie: -
ISBN: 978-83-807-5072-2
Stron: 350

  Po kilku tygodniach od zakończenia Ekspozycji na Rynek trafiła druga część przygód komisarza Forsta. Do mnie książka dotarła 18 stycznia i w ciągu trzech dni przeczytałem 350 stron. Jak łatwo zauważyć książka jest niesamowicie wciągająca. Niestety na dalszą część trzeba czekać aż do 18 maja 2016.

  W porównaniu do Ekspozycji akcja przesuwa się o kilka dni. Po pogrzebie Olgi Szrebskiej, Forst wraca do Zakopanego, gdzie dochodzi do kilku niewyjaśnionych wypadków, w których giną turyści. Komisarz niewiele się zastanawiając wyrusza w góry aby zbadać sprawę. W trakcie śledztwa wychodzi, że jednak nie były to wypadki, lecz zabójstwa. Rozpoczyna się wyścig z czasem i pogoń za mordercą.

  Jednak morderca to nie jedyny problem Fosta. Jego śladem wyrusza policja i prokuratura, gdyż wszystkie ślady wskazują na komisarza. Tylko jedna osoba nie wierzy w to, o co oskarża się Forsta, a jest nią jego przełożony Osica. Obydwaj tworzą bardzo wyszukany duet i próbują wspólnymi siłami wyjaśnić sprawę, a ta do najłatwiejszych nie należy. Na domiar złego za Forstem ciągnie się sprawa z Ukrainy.

  Akcja pędzi niesamowicie. Trudno się jest oderwać od lektury, o czym świadczy czas przeczytania 350 stron. Morderca jest niezwykle przebiegły i trudno go dopaść. Ciągle jest krok przed policjantami. 

  W tej części oprócz już znanych bohaterów pojawiają się nowe postacie. Prokuratorzy (niezwykle irytujący mnie) oraz morderca, którego tropem podąża Forst. Jest on niezwykle cwany i przewidujący. Mimo, że porusza się wśród turystów, trudno go rozpoznać i jednocześnie złapać. Z treści tego tomu można dowiedzieć się wiele o jego przeszłości, która jest niezwykle zaskakująca dla czytelnika.

  Czy polecam tę część. Oczywiście, że tak. To bardzo dobra książka, która po raz kolejny nie kończy się po myśli czytelnika. Jednak w tym miejscu zastanawiam się czy przygody Forsta można nazwać trylogią, czy lepiej by było powiedzieć o serii z komisarzem Forstem. O tym co jeszcze spotka Forsta dowiemy się z tomu pt. "Trawers", która na Rynek trafi 18 maja 2016. To będą długie 3 miesiące.

  Dziękuję Wydawnictwu Filia za udostępnienie książki do recenzji.

Ocena: 8/10

piątek, 1 stycznia 2016

Wbrew wszystkiemu i wszystkim


Autor: Remigiusz Mróz
Tytuł: Ekspozycja
Tytuł oryginału: -
Wydawca: Filia
Rok wydania: 2015
Tłumaczenie: -
ISBN: 978-83-807-5021-0
Stron: 374
To już moje drugie spotkanie z twórczością Remigiusza Mroza. I po raz kolejny jest to spotkanie bardzo udane.

W kryminale pt. "Ekspozycja" głównym bohaterem jest komisarz Wiktor Forst (chociaż dla mnie lepiej by brzmiało Frost (jak też wielokrotnie czytałem)). Ów komisarz już na początku musi zmierzyć się z niezwykłym przestępstwem, jakim jest morderstwo, a zwłoki zamordowanego znajdują się na krzyżu na Giewoncie. Jednak oprócz trupa nie ma żadnych innych śladów, które by mogły go na cokolwiek naprowadzić. Wyjątkiem jest umieszczona w ciele martwego mężczyzny moneta.

Na domiar złego nim śledztwo na dobre się rozpoczęło już musiało się zakończyć, gdyż komisarz zostaje odsunięty nie tylko od sprawy, a także całkowicie zawieszony w swoich prawach jako stróża prawa. Kiedyś czytałem taką sentencję: "Nie zabierajcie człowiekowi wszystkiego, gdyż stanie się on nieobliczalny". Taki właśnie staje się Wiktor Frost, który na własną rękę próbuje odnaleźć mordercę. Jednak nie czyni tego sam. O pomoc prosi znaną dziennikarkę Olgę Szrebską, która w wyjaśnieniu tego, co się wydarzyło na Giewoncie widzi szansę dla siebie.

Ten nietypowy duet rozpoczyna śledztwo i szuka mordercy. Po raz kolejny u Remigiusza Mroza spotykam się z motywem podróży. Bohaterowie przemierzają Polskę wzdłuż i wszerz, jednak ich podróż wyjdzie poza granicę naszego kraju, gdzie dokładnie udadzą się Forst i Szrebska dowiecie się z lektury.

Przez cały czas bohaterom towarzyszy tajemniczy wątek z monetami, które morderca zostawia w ciałach kolejnych ofiar, których jest coraz więcej, a tropy nadal nigdzie nie prowadzą.

Dzięki takiej konstrukcji akcji książkę czyta się niesamowicie szybko (ja sam dokonałem tego w okresie świątecznym 24-27 grudnia). Jednak trudno się oderwać od tego kryminału, bo coraz bardziej chcę się dowiedzieć o co w tym wszystkim chodzi, tym bardziej że na scenę wchodzą kolejnie nietuzinkowe postacie, o których musicie się dowiedzieć sami.

Czytając tę książkę miałem wrażenie, że autor bardzo nie lubi swojego bohatera. Na każdym kroku uprzykrzając mu życie. Gdy już miałem wrażenie, że nic gorszego Forsta nie spotka Mróz mnie zaskakiwał i pakował komisarza w coraz większą kabałę, z której ten pierwszy zawsze się wygrzebał. Jak to sam nazywał "gasił bieżące pożary" a przyszłymi się interesował, gdy już "wybuchały".

Jak się zakończy cała historia dowiecie się z lektury "Ekspozycji". Ja osobiście gorąco polecam i jednocześnie dołączam do grupy osób, które chcą "zabić" autora za zakończenie książki. Na pewno Wam go nie zdradzę, ale naprawdę warto przebrnąć przez 474 stron tej książki.

PS. Ekspozycja ma naprawdę minimum pięć znaczeń (w fizyce, biologii, fotografii a co ciekawe ee wspinaczce). Sprawdziłem to na Wikipiedii.

Ocena: 10/10

sobota, 26 grudnia 2015

Przygody z Salką


Autor: Marta Kisiel-Małecka
Tytuł: Nomen Omen
Tytuł oryginału: -
Wydawca: Uroboros
Rok wydania: 2014
Tłumaczenie: -
ISBN: 978-83-280-0837-3
Stron: 336
 
  To już drugie moje spotkanie z twórczością Marty Kisiel-Małeckiej. I po raz kolejny jest to spotkanie bardzo udane. W książce wyczuwa się specyficzny klimat i humor ałtorki, chociaż książka zdecydowanie różni się od "Dożywocia".
 
  Tym razem główną bohaterką jest 25-letnia Salomea Przygoda, która przenosi się do Wrocławia, gdzie wynajmuję kąt w bardzo dziwnym miejscu, którego wszyscy się bardzo obawiają. Z biegiem wydarzeń dowiadujemy skąd się biorą owe obawy, ale ja ich nie zdradzę.
 
  Oprócz Salki w powieści występuje jej brat Niedaś, bardzo dziwne właścicielki domu, w którym Salka się zatrzymuje oraz nowo poznane przez rodzeństwo osoby. Mimo, że Salka jest główną bohaterką cała historia opiera się na tym co przypadkiem zrobił Niedaś. To wydarzenie pozwoli nam historię właścicielek domu z okresu wojny oraz po wojnie. Dzięki temu dowiadujemy kim one są, ale tego także Wam nie powiem.

  Historia jest bardzo klimatyczna, nie tak wesoła jak wspomniane Dożywocie, jednak nie pozbawiona elementów humorystycznych, jak umieszczenie w nerkach pewnego dresa metra dębiny. Takich smaczków jest oczywiście więcej, ale nie jestem w stanie przytoczyć wszystkich.

  Książkę po raz kolejny czyta się bardzo dobrze i chciałbym po raz kolejny gorąco polecić twórczość Marty Kisiel, znanej jako ałtorkę. Ją samą zachęcić do szybszego pisania kolejnych książek, bo dwie to zdecydowanie za mało.

Ocena: 9/10

czwartek, 19 listopada 2015

Grunt to rodzina


Autor: Marta Kisiel-Małecka
Tytuł: Dożywocie
Tytuł oryginału: -
Wydawca: Uroboros
Rok wydania: 2015
Tłumaczenie: -
ISBN: 978-83-280-2138-9
Stron: 376
 
Dziwna czasami jest magia liczb. Jak się okazało dzisiaj "Dożywocie" kończy 5 lat, a ja książkę przeczytałem dokładnie 5 dni temu. Takiej okazji nie można nie wykorzystać i nie złożyć życzeń Dożywociu recenzją oraz życzeniami dożywocia z czytelnikami.

Czym jest "Dożywocie"? Książką pełną niesamowitego humoru, momentami wręcz absurdalnego, ale na pewno nie infantylnego. Opowiada historią Konrada Romańczuka (nazwisko nie jest przypadkowe), pisarza, który otrzymuje od mało znanego członka rodziny spadek. Ów spadkiem jest domek w stylu gotyckim z wieżyczką oraz całą gromadą nietuzinkowych mieszkańców, o których Konrad dowiaduje się z biegiem akcji.

Takie miejsce (mimo, że na odludziu) nie może być anonimowe. Dlatego też ma swoją wdzięczną nazwę Lichotka, której jednym z głównych mieszkańców jest Licho czyli anioł w bamboszkach, mający uczulenie na własne pierze, a także pedantyczne skłonności do porządków.

Oczywiście Licho to nie jedyny mieszkaniec Lichotki. Wśród bohaterów są Szczęsny, Zmora, Krakers, Utopce, Rudolf Valentino oraz Kusy. Kto jest kim w tym spektaklu odkryjcie sami i to jakie przygotowali Wam atrakcje, a tych na pewno nie brakuje.

Czy warto Dożywocie poznać? Oczywiście, że tak.

Po pierwsze dla poznania języka polskiego w różnych odmianach od poetyckiego przez różne zabawy słowne aż po mowę potoczną (bo dziwne by wieloletni mieszkaniec prowincji mówił jak Mickiewicz).

Po drugie dla niesamowitego humoru. Ja przy lekturze zrywałem boki, a moja żona co rusz miała mnie ochotę za drzwi wystawić. Już dawno tak setnie się nie ubawiłem czytając książkę.

Po trzecie dla oderwanej całkowicie historii, która jest nietuzinkowa i jest odskocznią od codzienności, a na dodatek zawierający niesamowity morał na końcu.

Jaki to morał przekonajcie się sami. Ja Wam tę książkę polecam z całego serca.

Ocena: 9/10
 

Bycie nietypowym misiem


Autor: Krystian Głuszko
Tytuł: Podaj łapkę misiu
Tytuł oryginału: -
Wydawca: Alegoria
Rok wydania: 2015
Tłumaczenie: -
ISBN: 978-83-622-4857-5
Stron: 48
 
Krystiana Głuszkę (autora "Podaj łapkę Misiu") miałem okazję poznać w zeszłym roku na Targach Książki, kiedy promował najnowszą wówczas książkę "Szukaj mnie wśród szaleńców".

Od tamtego czasu Krystian prowadził misję, która na celu miała dotarcie do jak największej liczby ludzi i opowiedzenia im swojej historii oraz nakreślenie tego, jak wygląda jego choroba, którą jest Zespół Aspergera.

Z moich wiadomości wiem, że misja odniosła sukces, jednak nie została ona zamknięta. Krystian chciał rozszerzyć grono odbiorców swojego apelu. Do tego celu napisał ową książkę, chcąc trafić do najmłodszych. Ci ostatni czasami są o wiele lepsi niż my dorośli, potrafią ot tak polubić bez względu na okoliczności.

Głównym bohaterem książeczki jest Miś Kostuś. Nie jest to zwyczajny Miś, ponieważ nie lubi on przebywać z innymi dziećmi, woli samotność i ciszę. Pobyt w hałaśliwym miejscu jakim jest Wesołe Miasteczko nie jest dla niego czymś przyjemnym. Dziwnie to brzmi, ale tak właśnie jest. Dzieje się tak ponieważ Kostuś jest misiem Aspi, przez co zupełnie inaczej odbiera on bodźce.

Mimo wszystko to bardzo miły i sympatyczny Miś. Nie można go nie lubić i nie można się z nim nie zaprzyjaźnić. Jednak potrzeba do tego niestandardowych metod. I tego właśnie ta książeczka nas uczy.

To nie jest tylko książeczka dla dzieci, ale także dla dorosłych (rodziców dzieci). Warto ową książeczką poznać i przeczytać. Najlepiej wielokrotnie by zrozumieć, że świat nie jest tylko czarno-biały.

Gorąco polecam!!

wtorek, 10 listopada 2015

Spokojna niedziela targowa

 

   Od Targów Książki minęło już ponad dwa tygodnie, więc najwyższy czas na podsumowanie ostatniego targowego dnia. Ten był niezwykle spokojny, szczególnie po tym co działo się w sobotę.

   Niedzielę rozpoczęliśmy od wizyty u pana Piotra Milewskiego, który na stoisku Świata Książki, czytał swoją najnowszą powieść "Z cukru był król". Po raz pierwszy spotkałem się z czymś takim na Targach, a dowód poniżej:

   Później udaliśmy się na stoisko Prószyńskiego, gdzie pani Krystyna Sienkiewicz podpisywała książkę Cacko. My książki nie posiadamy, jednak spotkania z panią Krystyną nie moglibyśmy sobie odmówić:


   Kolejnym bardzo ważnym spotkaniem (bogatym w nowe doświadczenia), było spotkanie z panem Adamem Wajrakiem, który podpisywał najnowszą książkę Wilki (rzecz jasna nie mogło odbyć się bez rysunku, a nam się udało uchwycić moment twórczy). Pan Adam bardzo zaskoczył obecnych czytelników, czekających w kolejce (co i my skwapliwie wykorzystaliśmy):





 



   Kolejnym punktem programu było pierwsze spotkanie w rzeczywistości z Gabrielą Gargaś. Rzecz jasna było ono bardzo udane, pełne życzliwości, uśmiechów i fajnych zdjęć:





   Kolejnym ważnym punktem niedzielnego programu było spotkanie z Sylwią Zientek, która na stoisku Czarnej Owcy podpisywała najnowszą powieść "Miraże". Spotkanie z nią było naszym pierwszym od 2012 roku, kiedy to także spotkaliśmy się na Targach:



    Innym ciekawym spotkaniem było to z panem Stefanem Turschmidem, który na stoisku Domu Wydawniczego Rebis podpisywał książkę "Mrok i mgła":



   Krążąc po targowych uliczkach natknęliśmy się na panią Ingę Iwasiów:


   oraz Jakuba Ćwieka (jak zwykle prezentującego się świetnie):



    Niedziela była bardzo spokojna dlatego też mogliśmy więcej czasu poświęcić na spotkaniami ze znanymi ludźmi. Wśród nich byli pan Dariusz Dziekanowski:


   pani Monika Mrozowska:


   pani Ewa Wachowicz:


   pan Andrzej Niemczyk:


   oraz pani Agnieszka Maciąg:


 

   Oczywiście nie mogliśmy nie odwiedzić pani Katarzyny Grocholi, która bardzo ucieszyła się na nasz widok. Niestety w tym momencie nie mieliśmy ani jednej jej książki do podpisu. Mimo, że spotkanie było krótkie to było fantastyczne:


    Później nasze kroki skierowaliśmy w stronę stoiska Media Rodzina, gdzie swoje książki podpisywała Małgorzata Warda:


    Po raz pierwszy mieliśmy okazję poznać panią Manuelę Gretkowską, która nie tylko dla nas podpisywała Zachcianki, ale dla naszej przyjaciółki "Obywatelkę":


   Po trzech latach udało się nam w końcu spotkać się z panią Marią Nurowską. Pani Maria była bardzo zaskoczona, gdy przynieśliśmy do niej aż 9 książek (2 nie mieliśmy w domu). W nagrodę za taki arsenał zdobyliśmy "Wariatkę z Komańczy", w której także mamy autograf:



    Kolejnym przystankiem na naszej trasie było spotkanie z Katarzyną Bondą:


   Popołudnie to już bardzo spokojny czas. Zakupy, powolne pożegnania z poznanymi ludźmi oraz rozwiązania ostatnich manewrów targowych, na których razem z nami była Natalia Łubińska:


    Jak za PRL-u była kolejka do Kazika Staszewskiego. Nam jednak udało się spokojnie spotkać dostać autograf oraz foto, które jest powodem do westchnień części znajomych:




   Jak widać blogerów także nie brakowało w niedzielę. Kasia Kurowska z Przekładańca Kulturalnego razem z nami czekała na spotkanie z panią Moniką Szwają:
 

 


   Później zajrzeliśmy na stoisko Sonia Draga, gdzie pan Krzysztof Zajas podpisywał swoje książki. My dzięki zdobyczom ze spotkania blogerów mogliśmy śmiało do pana Krzysztofa podejść:

 


   Przedostatnim punktem niedzielnego programu było spotkanie z Lucyną Olejniczak, która podpisywała swoją powieść "Hanka":




    Wśród pisarzy w niedzielę spotkaliśmy dwa pisarskie tuzy. Jeden z nich to Zygmunt Miłoszewski:


    a drugi to pan Marek Krajewski:



    Jak zwykle na koniec pozostało nam spotkanie z Szymonem Hołownią:
 

   I to było na tyle na ten rok. Po raz kolejny było super i w ogóle ekstra i już uważamy, że za rok nas nie może zabraknąć. Kolejne Krakowskie Targi Książki odbędą się w dniach 27-30. Do zobaczenia.