niedziela, 21 lutego 2016

Forst znowu w formie


Autor: Remigiusz Mróz
Tytuł: Przewieszenie
Tytuł oryginału: -
Wydawca: Filia
Rok wydania: 2016
Tłumaczenie: -
ISBN: 978-83-807-5072-2
Stron: 350

  Po kilku tygodniach od zakończenia Ekspozycji na Rynek trafiła druga część przygód komisarza Forsta. Do mnie książka dotarła 18 stycznia i w ciągu trzech dni przeczytałem 350 stron. Jak łatwo zauważyć książka jest niesamowicie wciągająca. Niestety na dalszą część trzeba czekać aż do 18 maja 2016.

  W porównaniu do Ekspozycji akcja przesuwa się o kilka dni. Po pogrzebie Olgi Szrebskiej, Forst wraca do Zakopanego, gdzie dochodzi do kilku niewyjaśnionych wypadków, w których giną turyści. Komisarz niewiele się zastanawiając wyrusza w góry aby zbadać sprawę. W trakcie śledztwa wychodzi, że jednak nie były to wypadki, lecz zabójstwa. Rozpoczyna się wyścig z czasem i pogoń za mordercą.

  Jednak morderca to nie jedyny problem Fosta. Jego śladem wyrusza policja i prokuratura, gdyż wszystkie ślady wskazują na komisarza. Tylko jedna osoba nie wierzy w to, o co oskarża się Forsta, a jest nią jego przełożony Osica. Obydwaj tworzą bardzo wyszukany duet i próbują wspólnymi siłami wyjaśnić sprawę, a ta do najłatwiejszych nie należy. Na domiar złego za Forstem ciągnie się sprawa z Ukrainy.

  Akcja pędzi niesamowicie. Trudno się jest oderwać od lektury, o czym świadczy czas przeczytania 350 stron. Morderca jest niezwykle przebiegły i trudno go dopaść. Ciągle jest krok przed policjantami. 

  W tej części oprócz już znanych bohaterów pojawiają się nowe postacie. Prokuratorzy (niezwykle irytujący mnie) oraz morderca, którego tropem podąża Forst. Jest on niezwykle cwany i przewidujący. Mimo, że porusza się wśród turystów, trudno go rozpoznać i jednocześnie złapać. Z treści tego tomu można dowiedzieć się wiele o jego przeszłości, która jest niezwykle zaskakująca dla czytelnika.

  Czy polecam tę część. Oczywiście, że tak. To bardzo dobra książka, która po raz kolejny nie kończy się po myśli czytelnika. Jednak w tym miejscu zastanawiam się czy przygody Forsta można nazwać trylogią, czy lepiej by było powiedzieć o serii z komisarzem Forstem. O tym co jeszcze spotka Forsta dowiemy się z tomu pt. "Trawers", która na Rynek trafi 18 maja 2016. To będą długie 3 miesiące.

  Dziękuję Wydawnictwu Filia za udostępnienie książki do recenzji.

Ocena: 8/10

piątek, 1 stycznia 2016

Wbrew wszystkiemu i wszystkim


Autor: Remigiusz Mróz
Tytuł: Ekspozycja
Tytuł oryginału: -
Wydawca: Filia
Rok wydania: 2015
Tłumaczenie: -
ISBN: 978-83-807-5021-0
Stron: 374
To już moje drugie spotkanie z twórczością Remigiusza Mroza. I po raz kolejny jest to spotkanie bardzo udane.

W kryminale pt. "Ekspozycja" głównym bohaterem jest komisarz Wiktor Forst (chociaż dla mnie lepiej by brzmiało Frost (jak też wielokrotnie czytałem)). Ów komisarz już na początku musi zmierzyć się z niezwykłym przestępstwem, jakim jest morderstwo, a zwłoki zamordowanego znajdują się na krzyżu na Giewoncie. Jednak oprócz trupa nie ma żadnych innych śladów, które by mogły go na cokolwiek naprowadzić. Wyjątkiem jest umieszczona w ciele martwego mężczyzny moneta.

Na domiar złego nim śledztwo na dobre się rozpoczęło już musiało się zakończyć, gdyż komisarz zostaje odsunięty nie tylko od sprawy, a także całkowicie zawieszony w swoich prawach jako stróża prawa. Kiedyś czytałem taką sentencję: "Nie zabierajcie człowiekowi wszystkiego, gdyż stanie się on nieobliczalny". Taki właśnie staje się Wiktor Frost, który na własną rękę próbuje odnaleźć mordercę. Jednak nie czyni tego sam. O pomoc prosi znaną dziennikarkę Olgę Szrebską, która w wyjaśnieniu tego, co się wydarzyło na Giewoncie widzi szansę dla siebie.

Ten nietypowy duet rozpoczyna śledztwo i szuka mordercy. Po raz kolejny u Remigiusza Mroza spotykam się z motywem podróży. Bohaterowie przemierzają Polskę wzdłuż i wszerz, jednak ich podróż wyjdzie poza granicę naszego kraju, gdzie dokładnie udadzą się Forst i Szrebska dowiecie się z lektury.

Przez cały czas bohaterom towarzyszy tajemniczy wątek z monetami, które morderca zostawia w ciałach kolejnych ofiar, których jest coraz więcej, a tropy nadal nigdzie nie prowadzą.

Dzięki takiej konstrukcji akcji książkę czyta się niesamowicie szybko (ja sam dokonałem tego w okresie świątecznym 24-27 grudnia). Jednak trudno się oderwać od tego kryminału, bo coraz bardziej chcę się dowiedzieć o co w tym wszystkim chodzi, tym bardziej że na scenę wchodzą kolejnie nietuzinkowe postacie, o których musicie się dowiedzieć sami.

Czytając tę książkę miałem wrażenie, że autor bardzo nie lubi swojego bohatera. Na każdym kroku uprzykrzając mu życie. Gdy już miałem wrażenie, że nic gorszego Forsta nie spotka Mróz mnie zaskakiwał i pakował komisarza w coraz większą kabałę, z której ten pierwszy zawsze się wygrzebał. Jak to sam nazywał "gasił bieżące pożary" a przyszłymi się interesował, gdy już "wybuchały".

Jak się zakończy cała historia dowiecie się z lektury "Ekspozycji". Ja osobiście gorąco polecam i jednocześnie dołączam do grupy osób, które chcą "zabić" autora za zakończenie książki. Na pewno Wam go nie zdradzę, ale naprawdę warto przebrnąć przez 474 stron tej książki.

PS. Ekspozycja ma naprawdę minimum pięć znaczeń (w fizyce, biologii, fotografii a co ciekawe ee wspinaczce). Sprawdziłem to na Wikipiedii.

Ocena: 10/10

sobota, 26 grudnia 2015

Przygody z Salką


Autor: Marta Kisiel-Małecka
Tytuł: Nomen Omen
Tytuł oryginału: -
Wydawca: Uroboros
Rok wydania: 2014
Tłumaczenie: -
ISBN: 978-83-280-0837-3
Stron: 336
 
  To już drugie moje spotkanie z twórczością Marty Kisiel-Małeckiej. I po raz kolejny jest to spotkanie bardzo udane. W książce wyczuwa się specyficzny klimat i humor ałtorki, chociaż książka zdecydowanie różni się od "Dożywocia".
 
  Tym razem główną bohaterką jest 25-letnia Salomea Przygoda, która przenosi się do Wrocławia, gdzie wynajmuję kąt w bardzo dziwnym miejscu, którego wszyscy się bardzo obawiają. Z biegiem wydarzeń dowiadujemy skąd się biorą owe obawy, ale ja ich nie zdradzę.
 
  Oprócz Salki w powieści występuje jej brat Niedaś, bardzo dziwne właścicielki domu, w którym Salka się zatrzymuje oraz nowo poznane przez rodzeństwo osoby. Mimo, że Salka jest główną bohaterką cała historia opiera się na tym co przypadkiem zrobił Niedaś. To wydarzenie pozwoli nam historię właścicielek domu z okresu wojny oraz po wojnie. Dzięki temu dowiadujemy kim one są, ale tego także Wam nie powiem.

  Historia jest bardzo klimatyczna, nie tak wesoła jak wspomniane Dożywocie, jednak nie pozbawiona elementów humorystycznych, jak umieszczenie w nerkach pewnego dresa metra dębiny. Takich smaczków jest oczywiście więcej, ale nie jestem w stanie przytoczyć wszystkich.

  Książkę po raz kolejny czyta się bardzo dobrze i chciałbym po raz kolejny gorąco polecić twórczość Marty Kisiel, znanej jako ałtorkę. Ją samą zachęcić do szybszego pisania kolejnych książek, bo dwie to zdecydowanie za mało.

Ocena: 9/10

czwartek, 19 listopada 2015

Grunt to rodzina


Autor: Marta Kisiel-Małecka
Tytuł: Dożywocie
Tytuł oryginału: -
Wydawca: Uroboros
Rok wydania: 2015
Tłumaczenie: -
ISBN: 978-83-280-2138-9
Stron: 376
 
Dziwna czasami jest magia liczb. Jak się okazało dzisiaj "Dożywocie" kończy 5 lat, a ja książkę przeczytałem dokładnie 5 dni temu. Takiej okazji nie można nie wykorzystać i nie złożyć życzeń Dożywociu recenzją oraz życzeniami dożywocia z czytelnikami.

Czym jest "Dożywocie"? Książką pełną niesamowitego humoru, momentami wręcz absurdalnego, ale na pewno nie infantylnego. Opowiada historią Konrada Romańczuka (nazwisko nie jest przypadkowe), pisarza, który otrzymuje od mało znanego członka rodziny spadek. Ów spadkiem jest domek w stylu gotyckim z wieżyczką oraz całą gromadą nietuzinkowych mieszkańców, o których Konrad dowiaduje się z biegiem akcji.

Takie miejsce (mimo, że na odludziu) nie może być anonimowe. Dlatego też ma swoją wdzięczną nazwę Lichotka, której jednym z głównych mieszkańców jest Licho czyli anioł w bamboszkach, mający uczulenie na własne pierze, a także pedantyczne skłonności do porządków.

Oczywiście Licho to nie jedyny mieszkaniec Lichotki. Wśród bohaterów są Szczęsny, Zmora, Krakers, Utopce, Rudolf Valentino oraz Kusy. Kto jest kim w tym spektaklu odkryjcie sami i to jakie przygotowali Wam atrakcje, a tych na pewno nie brakuje.

Czy warto Dożywocie poznać? Oczywiście, że tak.

Po pierwsze dla poznania języka polskiego w różnych odmianach od poetyckiego przez różne zabawy słowne aż po mowę potoczną (bo dziwne by wieloletni mieszkaniec prowincji mówił jak Mickiewicz).

Po drugie dla niesamowitego humoru. Ja przy lekturze zrywałem boki, a moja żona co rusz miała mnie ochotę za drzwi wystawić. Już dawno tak setnie się nie ubawiłem czytając książkę.

Po trzecie dla oderwanej całkowicie historii, która jest nietuzinkowa i jest odskocznią od codzienności, a na dodatek zawierający niesamowity morał na końcu.

Jaki to morał przekonajcie się sami. Ja Wam tę książkę polecam z całego serca.

Ocena: 9/10
 

Bycie nietypowym misiem


Autor: Krystian Głuszko
Tytuł: Podaj łapkę misiu
Tytuł oryginału: -
Wydawca: Alegoria
Rok wydania: 2015
Tłumaczenie: -
ISBN: 978-83-622-4857-5
Stron: 48
 
Krystiana Głuszkę (autora "Podaj łapkę Misiu") miałem okazję poznać w zeszłym roku na Targach Książki, kiedy promował najnowszą wówczas książkę "Szukaj mnie wśród szaleńców".

Od tamtego czasu Krystian prowadził misję, która na celu miała dotarcie do jak największej liczby ludzi i opowiedzenia im swojej historii oraz nakreślenie tego, jak wygląda jego choroba, którą jest Zespół Aspergera.

Z moich wiadomości wiem, że misja odniosła sukces, jednak nie została ona zamknięta. Krystian chciał rozszerzyć grono odbiorców swojego apelu. Do tego celu napisał ową książkę, chcąc trafić do najmłodszych. Ci ostatni czasami są o wiele lepsi niż my dorośli, potrafią ot tak polubić bez względu na okoliczności.

Głównym bohaterem książeczki jest Miś Kostuś. Nie jest to zwyczajny Miś, ponieważ nie lubi on przebywać z innymi dziećmi, woli samotność i ciszę. Pobyt w hałaśliwym miejscu jakim jest Wesołe Miasteczko nie jest dla niego czymś przyjemnym. Dziwnie to brzmi, ale tak właśnie jest. Dzieje się tak ponieważ Kostuś jest misiem Aspi, przez co zupełnie inaczej odbiera on bodźce.

Mimo wszystko to bardzo miły i sympatyczny Miś. Nie można go nie lubić i nie można się z nim nie zaprzyjaźnić. Jednak potrzeba do tego niestandardowych metod. I tego właśnie ta książeczka nas uczy.

To nie jest tylko książeczka dla dzieci, ale także dla dorosłych (rodziców dzieci). Warto ową książeczką poznać i przeczytać. Najlepiej wielokrotnie by zrozumieć, że świat nie jest tylko czarno-biały.

Gorąco polecam!!

wtorek, 10 listopada 2015

Spokojna niedziela targowa

 

   Od Targów Książki minęło już ponad dwa tygodnie, więc najwyższy czas na podsumowanie ostatniego targowego dnia. Ten był niezwykle spokojny, szczególnie po tym co działo się w sobotę.

   Niedzielę rozpoczęliśmy od wizyty u pana Piotra Milewskiego, który na stoisku Świata Książki, czytał swoją najnowszą powieść "Z cukru był król". Po raz pierwszy spotkałem się z czymś takim na Targach, a dowód poniżej:

   Później udaliśmy się na stoisko Prószyńskiego, gdzie pani Krystyna Sienkiewicz podpisywała książkę Cacko. My książki nie posiadamy, jednak spotkania z panią Krystyną nie moglibyśmy sobie odmówić:


   Kolejnym bardzo ważnym spotkaniem (bogatym w nowe doświadczenia), było spotkanie z panem Adamem Wajrakiem, który podpisywał najnowszą książkę Wilki (rzecz jasna nie mogło odbyć się bez rysunku, a nam się udało uchwycić moment twórczy). Pan Adam bardzo zaskoczył obecnych czytelników, czekających w kolejce (co i my skwapliwie wykorzystaliśmy):





 



   Kolejnym punktem programu było pierwsze spotkanie w rzeczywistości z Gabrielą Gargaś. Rzecz jasna było ono bardzo udane, pełne życzliwości, uśmiechów i fajnych zdjęć:





   Kolejnym ważnym punktem niedzielnego programu było spotkanie z Sylwią Zientek, która na stoisku Czarnej Owcy podpisywała najnowszą powieść "Miraże". Spotkanie z nią było naszym pierwszym od 2012 roku, kiedy to także spotkaliśmy się na Targach:



    Innym ciekawym spotkaniem było to z panem Stefanem Turschmidem, który na stoisku Domu Wydawniczego Rebis podpisywał książkę "Mrok i mgła":



   Krążąc po targowych uliczkach natknęliśmy się na panią Ingę Iwasiów:


   oraz Jakuba Ćwieka (jak zwykle prezentującego się świetnie):



    Niedziela była bardzo spokojna dlatego też mogliśmy więcej czasu poświęcić na spotkaniami ze znanymi ludźmi. Wśród nich byli pan Dariusz Dziekanowski:


   pani Monika Mrozowska:


   pani Ewa Wachowicz:


   pan Andrzej Niemczyk:


   oraz pani Agnieszka Maciąg:


 

   Po szeregu spotkań z VIP-ami przyszedł czas na kolejne spotkanie z autorami, których znamy. Pierwsza z nich to Marta Obuch (także poznana w 2012 roku):

   Oczywiście nie mogliśmy nie odwiedzić pani Katarzyny Grocholi, która bardzo ucieszyła się na nasz widok. Niestety w tym momencie nie mieliśmy ani jednej jej książki do podpisu. Mimo, że spotkanie było krótkie to było fantastyczne:


    Później nasze kroki skierowaliśmy w stronę stoiska Media Rodzina, gdzie swoje książki podpisywała Małgorzata Warda:


    Po raz pierwszy mieliśmy okazję poznać panią Manuelę Gretkowską, która nie tylko dla nas podpisywała Zachcianki, ale dla naszej przyjaciółki "Obywatelkę":


   Po trzech latach udało się nam w końcu spotkać się z panią Marią Nurowską. Pani Maria była bardzo zaskoczona, gdy przynieśliśmy do niej aż 9 książek (2 nie mieliśmy w domu). W nagrodę za taki arsenał zdobyliśmy "Wariatkę z Komańczy", w której także mamy autograf:



    Kolejnym przystankiem na naszej trasie było spotkanie z Katarzyną Bondą:


   Popołudnie to już bardzo spokojny czas. Zakupy, powolne pożegnania z poznanymi ludźmi oraz rozwiązania ostatnich manewrów targowych, na których razem z nami była Natalia Łubińska:


    Jak za PRL-u była kolejka do Kazika Staszewskiego. Nam jednak udało się spokojnie spotkać dostać autograf oraz foto, które jest powodem do westchnień części znajomych:




   Jak widać blogerów także nie brakowało w niedzielę. Kasia Kurowska z Przekładańca Kulturalnego razem z nami czekała na spotkanie z panią Moniką Szwają:
 

 


   Później zajrzeliśmy na stoisko Sonia Draga, gdzie pan Krzysztof Zajas podpisywał swoje książki. My dzięki zdobyczom ze spotkania blogerów mogliśmy śmiało do pana Krzysztofa podejść:

 


   Przedostatnim punktem niedzielnego programu było spotkanie z Lucyną Olejniczak, która podpisywała swoją powieść "Hanka":




    Wśród pisarzy w niedzielę spotkaliśmy dwa pisarskie tuzy. Jeden z nich to Zygmunt Miłoszewski:


    a drugi to pan Marek Krajewski:



    Jak zwykle na koniec pozostało nam spotkanie z Szymonem Hołownią:
 

   I to było na tyle na ten rok. Po raz kolejny było super i w ogóle ekstra i już uważamy, że za rok nas nie może zabraknąć. Kolejne Krakowskie Targi Książki odbędą się w dniach 27-30. Do zobaczenia.